Portale społecznościowe – wirtualne więzienie

Życie w sieci

Portale społecznościowe stają się codziennością dzieci i młodzieży. To tam poznają nowych ludzi, umieszczają wpisy i zdjęcia oddające to, co w danej chwili robią. Właśnie na portalach społecznościowych dzielą się swoimi przeżyciami i emocjami. Niestety jest to w pewnym sensie zacieranie rzeczywistości.

Z jednej strony widzimy dodane przed chwilą zdjęcie kogoś z naszych znajomych, a z drugiej okazuje się, że przez dwie godziny wybierał to jedno, idealne selfie. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, to oczywiste. Makijaż, fryzura, fajne ciuchy, wszystko musi być ok, żeby zdobyć jak najwięcej lajków. Siedzimy w domu. Robimy kolejne zdjęcia.

Po co to robimy?

Tylko po to, żeby znowu komuś zaimponować i dowartościować siebie. A jeżeli jednak komuś coś się nie spodoba i wystawi negatywny komentarz? Dla wielu młodych osób jest to naprawdę duża porażka. W końcu tyle pracy włożyli w swój wizerunek, a i tak nie jest idealnie. Pojawia się brak nastroju przez cały dzień i jedno pytanie w głowie – Co jeszcze poprawić, by było idealnie? To nie jest zmyślona historyjka, tylko fakt z życia wzięty.

Portale społecznościowe – wirtualne więzienie

Wirtualny świat dla wielu z nas staje się ważniejszy niż realny. Niektórzy całe dnie są „przyklejeni” do telefonu śledząc kolejne posty i oczywiście dodając własne. Podporządkowują swój czas i wygląd do tego, czego od nich oczekują znajomi. Mowa o znajomych z portali, których młodzież ma setki czy tysiące. Nie ważne, że 3/4 z nich widziało się raz czy dwa, albo nawet wcale. Z większością z nich nawet się nie zamieniło jednego słowa, a kiedy widzi się ich gdzieś przypadkiem to nawet „Cześć” sobie nie mówimy.

Jaki w tym sens?

A no taki, że trzeba zaszpanować i pochwalić się ilością znajomych. Pytanie tylko, którzy z tych znajomych złożyli by życzenia urodzinowe, gdyby nie przypomnienie na portalu? Powstaje wielka przepaść… Tak naprawdę wielu z tych intensywnie udzielających się na portalach internetowych osób jest samotna. Czy nie lepiej byłoby mieć więcej czasu dla prawdziwego świata? Dla prawdziwych przyjaciół, nawet dwóch? Dla nich nie będzie ważne czy włosy dzisiaj mamy idealnie ułożone i czy przypadkiem makijaż nam się lekko nie rozmył. Jest dobrze, tak jak jest. A zamiast dodawać kolejne wpisy, może po prostu wyjdźmy z domu, spotkajmy się z tymi prawdziwymi znajomymi i zróbmy coś prawdziwego, tylko dla siebie? Aha… i w cale nie musimy dodawać fotorelacji ze spędzonego wspólnie czasu – bo przecież to czas dla nas, a nie dla portalu.

Uwolnijmy się z tych krat!